piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 7

- Liam, mógłbyś zawieźć mnie do domu? - Odwracam wzrok od Niall'a i jego jego koleżanki. - Proszę.
- Dobrze, chodź. - Wskazuje głową samochód, który stoi kilka metrów dalej. Kiedy strasznie trzęsą  mi się nogi. Tak niestety mam, kiedy się denerwuję. Ogarnij się Delilah - rozbrzmiewa głos w mojej głowie. - Na jakiej ulicy mieszkasz? - Pyta, kiedy wsiadamy do samochodu. Mówię mu swój adres, który chłopak wpisuje w nawigację i wyjeżdżamy z parkingu. Wpatruję się w ludzi za oknem. W kieszeni czuję wibracje swojego telefonu, nawet nie wyciągając wiem kto dzwoni. A z resztą nie obchodzi mnie, to jego życie. Za oknem jest już ciemno, marzę tylko, by położyć się w ciepłym łóżku i iść spać.
- On nie zawsze taki był. - Słyszę, kiedy Liam parkuje pod moim domem.
- Miło z twojej strony, że chcesz bronić przyjaciela, ale mnie to nie obchodzi i jak go spotkasz powiedz mu, że nie chcę go widzieć. - Łapię za klamkę, bo chcę już wychodzić, ale czuję na swoim ramieniu dłoń chłopaka. - Co?
- Ale między nami ok? - kiwam głową na tak, przecież on mi nic nie zrobił. - To super. Może daj mi swój numer telefonu co? Może dam ci znać jak Horan zmądrzeje.
- Może wtedy to nie, ale w innej sprawie spoko. - Dyktuję mu cyferki i wychodzę z auta. Macham mu jeszcze i idę do drzwi. Dzwonię dzwonkiem kilka razy, ale nikt mi nie otwiera. Pewnie mama gdzieś wyszła i jak zwykle zapomniała mnie poinformować. Wyciągam klucze z kieszeni i otwieram zamek. Kiedy wchodzę do domu czuję cudowny zapach lasagne. Dzięki mamo. Wyciągam telefon, żeby zadzwonić do mamy, gdzie ona jest, a na mojej buzi maluje się zdziwienie. Tą osobą, która dzwoniła nie był Niall tylko moja mama. Wciskam klawisz oddzwoń i siadam na schodku schodów. Po chwili odzywa się głos mojej rodzicielki po drugiej stronie.
- Cześć skarbie, czemu nie odebrałaś?
- Nie słyszałam. - Kłamię, bo przecież nie powiem jej nic. - Gdzie jesteś?
- Musiałam przyjechać do pracy, podpisać dokumenty. Masz obiad w piekarniku.
- Dobrze, o której będziesz? - Wstaję i idę do kuchni, bo jak najszybciej chcę się znaleźć w kuchni, jestem strasznie głodna.
- Za godzinę, muszę jeszcze pogadać z kilkoma osobami co to twojego nagrania. Aaa i jeszcze twój tekst zostanie wykorzystany, 3 nasze gwiazdki się o niego kłócą, ale ostateczny głos należy do ciebie, córciu. - Otwieram piec i wyciągam naczynie z potrawą.
- To świetnie. - Nie udaję zaskoczonej, bo już byłam w takiej sytuacji. Najwyżej którejś osobie napiszę inną piosenkę, jak tak bardzo będzie chciała. - Kończę, bo moje kiszki marsza grają.
- Dobrze, ale ostatnie pytanie. Jak było z Niall'em? - W jej głosie można usłyszeć odrobinę ekscytacji.
- Wspaniale. - Po części nie kłamię, bez jednego epizodu byłoby super.
- To się cieszę, Patty go cudownie wychowała. - Mruczę ciche "yhy" pod nosem i kończę rozmowę.
Zajmuję się w końcu jedzeniem. Zawsze uwielbiałam jeść i nigdy nie odmawiam. Byle nie z rana, to jest najgorsze. Mam cichą nadzieję, że będę mogła zjeść spokojnie, ale to się nie wydarza. Słyszę dzwonek do drzwi. Może to Jess przyszła - myślę. Często przychodzi bez zapowiedzi. Otwieram drzwi, ale za nimi stoi inna osoba.
- Nie za późno na odwiedziny? - Trzymam kurczowo drzwi, chcę to szybko zakończyć, nie mam ochoty na kłótnie.
- Oj Delilah. Wpuścisz mnie? - Nic nie mówię, nawet nie przesuwam się. Mam nadzieję, że to zrozumie.
- Czemu poszłaś? - Oh Niall, jaki ty jesteś głupiutki. - Jeśli chodzi o ta dziewczynę to ja nawet jej nie znam. Widziałem ją może ze dwa razy w klubie. - Postanawiam wyjść na zewnątrz. Łatwiej będzie tak, niż przez drzwi. Zamykam je i opieram się o nie.
- Po co się  tłumaczysz? - Mówię spokojnie. Prawdę mówiąc nie bardzo mnie to obchodzi. On jest tylko kolegą. - To twoje życie, baw się kim chcesz, ale nie mną, okej? - Jego pięści się zaciskają. Pewnie go tym rozwścieczyłam, ale trudno.
- Ale ja nie chcę się tobą bawić. Na serio cię polubiłem. - Twój problem.
- Jak się kogoś lubi, to mówi mu się to i owo, prawda? - Marszczy brwi. - Jak mam rozumieć zdanie Liam'a "on nie zawsze taki był"? - Chłopak zbiera się, żeby coś powiedzieć, ale ostatecznie nic nie wychodzi z jego ust. - No właśnie. - Odwracam się i otwieram drzwi. Czuję rękę Niall;a na moim ramieniu, ale rzucam krótkie "zostaw mnie" i zamykam za sobą drzwi.
             
                                                                             ***

(następny dzień, popołudnie)

- Delilah, gdzie ty dziecko jesteś? - Głos mojej mamy, nie jest słodziutki, słychać, że jest wkurzona.
- Już zamykam samochód. Koleżanka się spóźniła do pracy. - Kończę rozmowę i wrzucam telefon, razem z kluczykami do torebki.
Wpadam jak burza do recepcji wytwórni SICO MUSIC.
- Delilah Carter. - Podaję swoje nazwisko, za co dostaję plakietkę, dzięki której będę mogła swobodnie po budynku i idę do windy. Na 6 piętrze szukam pokoju numer 619, gdzie widzę swoją mamę i ekipę.
- No dziecko, Olly Murs już dawno skończył, powinnaś zacząć od razu po nim.
- To nie przeze mnie. - Rzucam torebkę i kurtkę na kanapę.
- Dobra, właź. - Wchodzę do pomieszczenia i zakładam słuchawki na uszy.
Tekst mojej piosenki już leży na pulpicie.
- Włączcie mi jeszcze raz samą muzykę, proszę. - Mówię, bo nie pamiętam szczerze mówiąc do końca melodii. W głośnikach rozbrzmiewa muzyka, która skomponowałam  z kilkoma innymi osobami 3 tygodnie temu.
Strasznie mi się ona podoba. Kiedy kończy się robię sobie krótką rozśpiewkę, którą nauczyła mnie moja nauczycielka śpiewu, kiedy miałam jakieś 6 lat. Tak długo będę ją robić jak tylko będę mogła.
Kiedy kończę daję znać mężczyźnie, który siedzi za szybą, że jestem już gotowa. W moich słuchawkach słyszę już tylko muzykę. Zaczynam śpiewać piosenkę, której próby robiłam już setki razy, ale nigdy nie byłam gotowa, żeby ją nagrać. Ale kiedy masz już załatwione w studiu miejsce nie ma odwrotu, bo mama-prezes cię udusi.

You’re the light, you’re the night                                                  

You’re the colour of my blood
You’re the cure, you’re the pain
You’re the only thing I want to touch
Never knew that it could mean so much, so much
You’re the fear, I don’t care
Cause I’ve never been so high
Follow me, through the dark
Let me take you past our satellites 
You can see the world you brought to life, to life
(Jesteś światłem, jesteś nocą
Jesteś kolorem mojej krwi
Jesteś lekiem, jesteś bólem
Jesteś jedyną rzeczą, której chcę dotykać
Nigdy nie wiedziałam, że to może oznaczać tak wiele, tak wiele
Jesteś strachem, mnie to nie obchodzi,
bo ja nigdy nie byłam tak wysoko.
Idź za mną w ciemność,
Pozwól mi zabrać cię do przeszłości naszego połączenia się
Możesz zobaczyć świat, który powołałeś do życia, do życia.)So love me like you do
La-la-love my like you do
Love me like like you do
La-la-love me like you do
Touch me like you do
Ta-ta-touch me like you do
What are you waiting for?

(Więc kochaj mnie jak potrafisz, kochaj mnie jak potrafisz
Kochaj mnie tak jak potrafisz, kochaj mnie tak jak potrafisz
Dotknij mnie, jak to robisz, dotknij mnie, jak to robisz...)
Fading in, fading out
On the edge of paradise
Every inch, of your skin
Is a holy grail I’ve got to find
Only you can set my heart on fire, on fire
I’ll let you set the pace
Cause I’m not thinking straight
My heads spinning around 
I can’t see clear no more
(Blaknięcie, wygaszanie
Na skraju raju
Każdy centymetr twojej skóry jest Świętym Graalem którego muszę odnaleźć
Tylko Ty sprawiasz że moje serce płonie, płonie
Pozwolę Ci ustalić tempo
bo nie myślę prosto (jasno)
Moja głowa kręci się dookoła, nie widzę jasno, nigdy więcej
Na co czekasz?)
What are you waiting for?
Love me like you do
La-la-love my like you do
Love me like like you do
La-la-love me like you do
Touch me like you do
Ta-ta-touch me like you do
What are you waiting for?

(Kochaj mnie jak potrafisz, kochaj mnie jak potrafisz
Kochaj mnie tak jak potrafisz, kochaj mnie tak jak potrafisz
Dotknij mnie, jak to robisz, dotknij mnie, jak to robisz
Na co czekasz?)
Po 5 godzinach nagrań, wreszcie wychodzę z wytwórni. Mimo, że jest to przyjemne, jest też strasznie męczące.
- Jedziesz od razu do domu? - Pytam mamy, szukając kluczyków, ona z resztą też szuka swoich.
- Nie, zrobię jeszcze jakieś małe zakupy. Będę za jakieś 1,5 godziny. - Otwieram drzwi do samochodu, ale moja mama mnie zatrzymuje. - Swoją drogą jaką piosenkę dasz na podanie na uczelnię w Nowym Jorku? Tutaj w Londynie już znają twoje możliwości.. - Tak, tak moja mama nie przyjmuje do informacji, że chcę studiować w Londynie, jej zadaniem się tutaj zmarnuję.
- Zobaczę jeszcze, z tego co wiem mam jeszcze 4 miesiące na zdecydowanie się. Pa. - Wsiadam do samochodu i wpatruje się w płytkę, którą przed chwilą dostałam. Postanawiam ją włączyć. Po chwili w głośnikach słyszę SWOJĄ piosenkę. Jest to niesamowite uczucie. Podśpiewuję sobie ją. Kiedy utwór się kończy dostaję SMSa "Spotkajmy się jutro w kawiarni koło domu mojej mamy, proszę. N. xx"

__________

Dziękuję za komentarze :)
Piosenka wykorzystana w rozdziale to Ellie Goulding - Love me like you do

1 komentarz:

  1. Super rozdzial :)
    Zeby Niall to naprawil,bo ona się na nim zawiodla :(
    I jeszcze "Love Me Like You Do" -uwielbiam ta piosenke :)

    OdpowiedzUsuń